Nie taki Coelho straszny, jak go malują

with Brak komentarzy

Pamiętasz jak to jest bawić się do utraty poczucia wszystkiego? Nie czujesz zimna, głodu, wyszedłeś z domu było jasno, a teraz już od godziny ciemno, a ty wcale tego nie zauważyłeś? Ja pamiętam. Wiem też, że był to czas pozbawiony jakichkolwiek lęków i martwienia się na wyrost. Czasu przyszłego wówczas nie było. Żyło się tu i teraz i właśnie w tym zakotwiczeniu kryła się magia, którą z biegiem lat gubiliśmy przez brak uważności, przez skupianie się na swoim ego.

Pasja towarzyszyła nam tu i teraz, ale to w dzieciństwie. Jak jest teraz? Dziwnie i asekuracyjnie. Jak wiele rzeczy robisz z pasją i zakotwiczasz się w tu i teraz? Jak często swoją pasję wiążesz z przyszłością, nie doświadczając jej w teraźniejszości? Kiedy odpowiesz sobie na to pytanie zastanów się jak spędziłeś dzisiejszy dzień, a teraz zastanów się, jak spędzasz tę chwilę, która własnie trwa?

Wiele się zmieniło. Obudzone w nas lęki pielęgnujemy niczym zwierzątka hodowlane, które rosną zawsze wtedy, gdy skupiamy na nich swoją uwagę, którą delegujemy albo w przeszłość, albo w przyszłość. Czyli robimy co? Hodujemy wyimaginowane potworki, które tak naprawdę nie istnieją. Rozumiesz już jak to działa? Wróćmy do pasji i zaangażowania. Doświadczyć je możesz tylko tu i teraz. Im więcej zakotwiczenia w danej chwili, tym więcej podekscytowania, radości i spełnienia możesz czerpać z wykonywanych przez siebie czynności.

Jak już ustaliliśmy, z biegiem lat uważność zostaje rozproszona. Jej miejsce zajmują iluzje, na których skupiamy coraz więcej uwagi. Wiemy to, ponieważ nawet jeśli gubimy świadomość, to czujemy, że coś jest nie tak. Odczuwamy większe zdenerwowanie, rozgoryczenie, melancholię. Zaczynamy poszukiwania, węsząc wszędzie tam, gdzie nas nie ma. Zapominając, że odpowiedź kryje się w nas samych, rozglądamy się dookoła. I wreszcie nadszedł czas na tytułowego Coelho! Sięgamy po autorytety, które przyciągają nas prostotą myśli, szukamy przesłań, które zapadną nam w pamięci i podniosą na duchu. Kto nie zaczytywał się w podobnej literaturze z pewnością trwał w poszukiwaniach w inny sposób i zapewniam, że znalazł potrzebne, nieskomplikowane odpowiedzi. A potem, gdy nabraliśmy pewności siebie i rozpoczęliśmy okres pracy nad swoją powierzchownością – nie mam tu na myśli wyglądu zewnętrznego, lecz karierę, sukces, sławę w ogólnie przyjętym rozumieniu – znów się okazało, że coraz bardziej zakopujemy się w iluzoryczności wszechświata. Odchodzimy od świadomości, zapominamy o wartościach, które przyświecały nam w dzieciństwie. Żyjemy wtedy albo kiedyś. A teraz? A tu i teraz nie żyjemy wcale.

Przychodzi jednak taki czas, kiedy ponownie zastanawiamy się nad tym, czego nam brakuje. Odpowiedź zazwyczaj przychodzi jedna i ta sama. Brakuje nam prostoty Coelho, którą doskonale znamy, ale o której zapomnieliśmy. Brakuje nam umiejętności bycia tu, w tej właśnie chwili.

Bo w chwili obecnej nic nikomu nie brakuje. Nie może brakować. W chwili obecnej mamy wszystko, co nam potrzeba. A szczęście możesz wyczarować sobie sam, bo sam nim jesteś. Tak samo jak jesteś miłością.

Niedawno przeczytałam recenzję książki „Chata”. W tej książce w prosty i zarazem przystępny sposób jest opisana historia pewnego mężczyzny, który po tragicznych wydarzeniach w swoim życiu, spotyka Boga. W recenzji padło sformułowanie, że książka jest infantylna, pełna banałów, nic odkrywczego. Pamiętacie powiedzenie, które mówi, że każdy człowiek ma dwa życia, a drugie zaczyna się wtedy kiedy uświadamia, że ma tylko jedno? Właśnie wtedy, kiedy jesteś świadomy, zakotwiczony w teraźniejszości, wiesz, że banały i infantylne stwierdzenia (takie jak w „Chacie”) są najgłębszą nauką, która sprawia, że życie naprawdę jest piękne, a ty jesteś jego cudem.

Książkę gorąco polecam. Szczególnie też zachęcam przeczytać choć jeden tom Rozmów z Bogiem Neale`a Donalda Walsha, a po lekturze obejrzeć ponownie Atlas chmur, gwarantuję, że film odbierzecie zupełnie inaczej.

Leave a Reply