Książka czy pizza?

with Brak komentarzy

Wydawał się tak całkowicie nierealny, a jednak go poczułam. Zwykły, a jednocześnie niezwykły. Zapach z dzieciństwa, o którym się zapomniało, dawno pogrzebało, bo przecież wydawał się kiedyś taki zwyczajny, nie zwracało się wtedy na niego uwagi. I po dwudziestu paru latach bach! Jest, wrócił i przypomniał to, co było kiedyś najważniejsze i uświadomił, że to najważniejsze wcale się nie zmieniło.

Zmienił się kraj. Zmienili się ludzie. Język się zmienił. Zmieniłam się ja sama, ale nie zmieniła się pasja, która wtedy, dawno dawno temu dopiero kiełkowała. Wniosek: nie zboczyłam z właściwej ścieżki. Wniosek cieszy, no ale od początku. Zapachem, który wczoraj nagle do mnie wrócił był zapach rosyjskiej biblioteki. Odnalazłam ją w Warszawie, w Rosyjskim Ośrodku Nauki i Kultury. Miejscu, w którym mimo czasów w jakich żyjemy, wciąż odbywają się „analogowe” spotkania poetów, którzy wciąż mają naturalną ochronę przed nagonką społeczno-polityczną i wspólnie recytują swoje dzieła w różnych wschodnich językach. Bibliotek pachniała starymi, książkami z lekką domieszką kurzu, albo tak ten zapach sama sobie definiuję.

Niedawno świat literacki w Polsce przeżywał swoje święto, największe Targi Książki pokazały dwie ważne rzeczy: mamy bardzo dużo czytelników i wydajemy coraz ładniejsze książki, które wcale nie są drogą „imprezą”, na którą mogą sobie pozwolić nieliczni. Nie trzeba też udawać się na Targi Książki, by kupić ulubione tytuły taniej, po cenie, która jest naprawdę na każdą kieszeń. Można skorzystać z usług księgarń internetowych, albo kupować książki w kameralnych księgarniach. O jednej takiej już pisałam i nie przestanę tego robić, bo to miejsce powinno już zostać okrzyknięte kultowym i wpisać na kulturalną mapę Warszawy. Mam na myśli Skarbnicę, mieszczącą się przy Żelaznej na warszawskiej Woli. Przyjęło się twierdzenie, że książki są drogie, stąd niedostępne dla .

A teraz wyliczanka – co jest droższe: książka czy kino; książka czy teatr; książka czy kawa z ciastkiem w Starbugsie; książka czy pizza? Nie będę wyliczać dalej. Nie wspominając o tym, że w Polsce nadal funkcjonuje coś takiego jak biblioteki, w których wypożyczanie książek jest darmowe. Za co płacisz, kupując książkę? Kilkaset kartek zwykłego papieru? Historię, nad którą pracował niekiedy latami pisarz, tworząc zupełnie inny świat, bohaterów, których zaczynasz kochać lub nienawidzić, wkładając swoją ogromną pracę i pasję, by dać czytelnikom od siebie najlepsze co ma do zaoferowania. To cały jego świat, który możesz mieć za trzydzieści sześć złotych w empiku lub za dwadzieścia pięć w księgarni internetowej. Moje ukochane dwa tomy „Przeminęło z wiatrem” kupiłam razem z mamą. Od pana pijaka, jak go nazywałam, który sprzedawał co miał wartościowego stojąc na rogu ulicy w Petersburgu, pod sklepem spożywczym, w którym większość asortymentu była wtedy sprzedawana na kartki. Płaciłyśmy wódką. Półlitrową butelką. Opłaciło się.

Leave a Reply