Kolekcja

with Brak komentarzy

Nie pamiętała tego, co było przed. Zamazane, nierealne, jakby zupełnie nie jej. Kilkanaście zdjęć, pożółkłych i wyblakłych potwierdzały jej hipotezę, że czas sprzed był tylko na chwilę, a potem zniknął, wyblakł i pożółkł. Zasuszone wspomnienia. Takie słowa kiedyś usłyszała w telewizji. Teraz je powtarzała. W myślach. Zawsze, kiedy przychodził krytyczny moment, zamykała oczy, a pod powiekami pojawiały się białe litery układające się w dwa słowa. Zasuszone wspomnienia. Te wspomnienia też zasuszy, jutro. A pojutrze następne.

Starała się zapomnieć to, co się działo odkąd… Odkąd się zakochała. Świat wirował. Motyle latały. I przez kolejne dziesięciolecia nie przestawały. Jak to możliwe? Ano właśnie, to dobre pytanie jest.

Na początku reagowała za każdym razem, kiedy trzaskały wejściowe drzwi. Po kilku latach przestała zwracać na nie uwagę. Schemat był podobny. Znajomy do bólu. Jego dotyk się zmieniał, a wraz z nim zmieniało się jej spojrzenie. Mahomet kiedyś ponoć powiedział, że najpiękniejsza na świecie jest zakochana kobieta. Nie czuła się piękna, mimo takich zapewnień.
Nie używała dużo kosmetyków, aby się upiększać, to fakt. Wyłącznie podkład i puder. To jej wystarczało. Czasem. Lubił, kiedy miała czerwone usta. Malowała je dla niego, choć wiedziała, że pięć minut później podniecenie ustąpi miejsca złości. Lubiła przeciwsłoneczne okulary. Nosiła też długi rękaw. Miała bardzo szczupłe kościste ręce, na których z byle upału występowały brzydkie żyły. Zasłaniała więc swoje ciało, aby nie wpadać w kompleksy. Tak mawiała, kiedy ktoś pytał. Pytania padały rzadko.

Lubiła małe przedmioty. Porcelanowe. Plastikowe. Zabawki, figurki, kwiatuszki. Bibeloty. Filiżanki. Kolekcjonowała je. Najpierw ustawiała na półeczkach w kuchni, później musiała powynosić książki do piwnicy z gościnnego. Szafki, szafeczki zapełniały się kolejnymi zdobyczami. Najpierw je kupowała. Ustawiała pieczołowicie na swoim miejscu, dobierając sąsiadującą pasującą rzecz. Później, kiedy miejsca brakło, ustawiała je gdziekolwiek. Potrafił znaleźć w cukiernicy naparstek, a w chlebaku zestaw plastikowych wykałaczek z biedroneczkami na końcach.

Kolekcjonowała wszystko. W ten sposób składała hołd swojej miłości. Za każdym przyniesionym do domu przedmiotem stał on. Jej wybranek. Jego ręka trzymająca nogę od krzesła, skórzany pasek albo zwyczajnie pięść. Kolekcja z upływem czasu nie mieściła się w mieszkaniu, piwnicy, na działce ani na jej ciele.

Leave a Reply