Huśtawka. Czyli dlaczego warto robić NIC.

with Brak komentarzy

– W życiu jest jak na huśtawce – usłyszała Asia od Kasi. – Raz w górę, raz w dół, prawda? – Zapytała, a Asia nie rozumiała do czego zmierza jej koleżanka. – Jak jesteś u góry, to jest miło, sympatycznie, radośnie. Czujesz, że żyjesz. Jesteś szczęśliwa. A potem, spadasz.
– I co? – Spytała Asia.
– No jak to, co? – Zamrugała Kasia, ale wyjaśniła – na dole jest niewesoło. Mrok, smutek, problemy. No wiesz… – zakończyła. Asia nie wiedziała.
– W życiu trzeba być cwanym, – powiedziała Kasia. – Można przecież przemontować huśtawkę. Patrz, jeśli zamontujesz huśtawkę bokiem do ściany, tak że będzie zawieszona poziomo, to zawsze będziesz się huśtać po tej właściwej stronie. Po szczęśliwej stronie. Zobacz, jakie to łatwe.
– Cwaniactwo w cenie. Tylko czemu kosztem siebie samego? – zapytała Asia, bo wciąż nie rozumiała.
– Jak to? – Tym razem nie rozumiała Kasia, – Przecież masz huśtawkę przymocowaną do ściany, jesteś po właściwej stronie.
– I co, nie masz już momentu nachylenia krzesełka w dół? Siedzisz na górze, wiecznie? I nie zamachniesz się tym krzesełkiem, by polecieć wyżej? Oszukujesz się mocując huśtawkę z boku. I to podwójnie. I natrudzisz się przy tym, tylko po to, by poszukać szczęśliwej strony, która jest tylko jedna.
Kasia nie słuchała, bo montowała. A Asia nie mówiła. Nie mówiła o tym, że zamiast szukać i kombinować woli usiąść na huśtawce i huśtać się do woli, wiedząc, że kiedy jest po „niewłaściwej” stronie, jak nazywała ją Kasia, może zamknąć oczy i czekać.
Smutek jest jak chmury. Płynie. Asia mu na to pozwalała, był piękny i łatwo dawał się oswoić. W zasadzie, kiedy zrozumiała, że może go oswoić, wtedy wydał jej się piękny. I nie trwał wiecznie. Przybijał piątkę i odchodził, a wtedy na huśtawce przekraczała przecięcie obu stron i wznosiła się po tej „właściwej”.
Kasia lubiła ściany. Otaczała się nimi. Wznosiła wszędzie tam, gdzie się znajdowała. Po to, by zamontować swoje huśtawki. Przymocować je do ściany. Miała swój sposób na szczęście, mawiała.
Asia nie robiła nic, nie wpadając w ten sposób w ograniczające ją „ściany” przekonań, zmartwień. Nie musiała szukać sposobu na szczęście. Żyła nim. Tu i teraz.

fot. Noah Silliman, www.unsplush.com

Comments are closed.