Czy warto strzelać do różnych bramek?

with Brak komentarzy

Dziś jest kolejny wielki dzień. I wielkie święto. Choć to, co się zadziało w europarlamencie było do przewidzenia, to jednak karykaturalna sytuacja w kraju była na tyle absurdalna, że mogła stworzyć zagrożenie, że nie będą nas traktować poważnie. A jednak potraktowali i wybrali fajnego przewodniczącego na drugą kadencję. A dlaczego wybrali? Bo wiedzą, że stanowią drużynę, która powinna strzelać do jednej bramki.

Czas się tego nauczyć, moi drodzy, inaczej popadniemy w „ofiaronizm”, z którego się nie podniesiemy. Pielęgnowanie postawy bycia ofiarą sprawdzało się kiedyś, ale i tak działało tylko na krótką metę. Wyrośliśmy z tego na szczęście i żyjemy bardziej świadomie. Jednak, mimo wszystko, zdarza się, że tworząc jedną drużynę, strzelamy do różnych bramek. Dlaczego?

Odpowiedzi na to pytanie jest co najmniej kilka, ale wszystkie sprowadzają się do braku odpowiedzialności. Nie za dzieci, męża, żonę, matkę, kraj. Za siebie. A jak się zagłębimy w tych powodach to dojdziemy do wniosku, że u podłoża takiego zachowania leży brak miłości, czyli lęk. To kontrowersyjne stwierdzenie daje się bardzo łatwo wytłumaczyć, ale o tym może później. Teraz istotny nie jest sam powód, ale to, czy coś z tym zrobimy?

Patrzymy na świat z perspektywy własnej matrycy percepcyjnej. Nie da się zobaczyć zdarzenia, sytuacji, a nawet często kolorów w identyczny sposób. Ty widzisz swoje, a ja swoje. I wiecie co? Nie ma w tym nic złego. Tylko ty siedzisz w swojej głowie i tylko ty odbierasz daną sytuację tak, jak odbierasz. Ja robię to na swój sposób, co jest uwarunkowane moim doświadczeniem, nawykami, przekonaniami, ale nie, nie mówię, że tak już musi być. Mam wybór, czy chcę odbierać to w ten sposób i czy moje przekonanie mi służy, czy też nie. I ty ten wybór też masz.

Liczą się intencje. Czy świat jest zły i masz samych wrogów? Tak, masz rację. Czy świat jest piękny, a ludzie dookoła cię kochają? Tak, masz rację. Czy twoje dziecko, które się źle zachowało – wg twojej matrycy percepcyjnej – robi to specjalnie i należy mu się bura? Tak, masz rację. Czy twoje dziecko, którego zachowanie mogło cię zdziwić, potrzebuje twojej uwagi, bo sobie z czymś nie radzi, ale ma dobre intencje? Tak, masz rację. Te pytania można mnożyć, zamiast dziecka wstaw słowo rodzic, partner, współpracownik, szef, podwładny, sąsiad. Zastanów się chwilę i załóż, że każdy z nich ma dobre intencje i strzel do jego bramki. Dlaczego to ja muszę być zawsze wyrozumiały? – zapytasz. Nie musisz, ale wtedy strzelisz do innej bramki. Masz wybór. Będziesz ofiarą lub zwycięzcą.

Pięknym przykładem, daleko posuniętego nastawienia na granie w jednej drużynie i strzelanie do jednej bramki jest metoda oczyszczania Ho`oponopono. Piszę o niej jako o źródle, które daje mi w wielu sytuacjach jasny ogląd sprawy i momentalnie wskazuje mi właściwą stronę boiska. Najsłynniejszym przykładem działania Hooponopono jest praktyka dr. Hew Len. To osoba, która podjęła się pracy z więźniami, z silnymi zaburzeniami psychicznymi. Nie widząc się z nimi, wyleczył cały oddział, który został zamknięty, bo nie było już potrzeby jego utrzymywania. Lekarz stosował proces Hooponopono, w podstawie którego leży przekonanie o tym, że się ponosi odpowiedzialność za to, że tacy ludzie pojawili się w jego życiu. Przez cały okres terapii doktor oczyszczał siebie, jako odpowiedzialnego za tę sytuację, a oczyszczając siebie leczył automatycznie swoje otoczenie wraz z pacjentami. To on był odpowiedzialny za to, że wykreował w swoim życiu takie osoby, a skoro to on jest za to odpowiedzialny, to on powinien się oczyścić, przeprosić i wyrazić swoją głęboką miłość w stosunku do tych osób. Wiecie co? To działa. I to jest właśnie strzelanie do jednej bramki. To działa.

Leave a Reply