with Brak komentarzy

Warto zadać sobie pytanie: co mogę dzisiaj zmienić w moim życiu żeby za jakiś czas osiągnąć to o czym marzę? I co się wydarzy jeśli nie wprowadzę tych zmian w moim życiu? Dziś zapraszam na rozmowę z organizatorem konferencji Think BIG – Piotrem Kopeć.

Think BIG – wielka sprawa, po co i dla kogo?

Dla każdego, kto dąży do współdziałania, kto poszukuje dalszej drogi i horyzont, który widzi dzisiaj nie jest dla niego końcem tej drogi.

Jak to bywa z horyzontem, czasami go widzimy, ale nie musi on oznaczać granicy. A co jeśli go nie widzimy zupełnie, a na dodatek czujemy się z własnym życiem jak na środku wzburzonego morza?

Jeśli ktoś go nie widzi to znaczy, że nie jest jeszcze gotowy do wstąpienia na tę ścieżkę. To nie znaczy, że nie może go zobaczyć, ale że potrzebuje jeszcze zdobyć jakieś doświadczenia. Pewne doświadczenia są potrzebne żeby osiągać w życiu kolejne poziomy. Jeśli sama nie będziesz chciała to nikt za ciebie tych poziomów nie zaliczy, nie uspokoi też wzburzonego morza jeśli sama generujesz jego fale. To nie znaczy, że nie możesz tylko znaczy, że prawdopodobnie to nie jest jeszcze ten moment, ale czasami wystarczy po prostu chcieć coś zmienić pomimo, że jeszcze nie wie się co i ta chęć pomaga zorganizować świat wokoło tak, żeby pojawili się ludzie, którzy pomogą.

Jak się narodził pomysł konferencji? To pytanie może wydawać się banalne, ale odpowiedź na nie z pewnością zainspiruje wielu czytelników, zatem proszę o same smaczki!

Pomysł narodził się na emigracji, obserwując ludzi, którzy chcieliby mieć duże osiągnięcia, ale z drugiej strony nie potrafią ze sobą współpracować. Zaczęliśmy poszukiwać sposobu na to, żeby zintegrować tych, którzy są już na etapie rozumienia, że współpraca daje znacznie więcej korzyści niż samotne działanie, że za każdym sukcesem stoi jakiś zespół ludzi, że współdziałanie to znacznie szybsza droga do znacznie większego celu. Powstało pytanie „jak wyłuskać” takie osoby z całego ogromu ludzi, którzy jeszcze nie są gotowi na większe wspólne wyzwania i na współdziałanie. Z tego wyszła najpierw konferencja a później pomysły na rozszerzenie działania. Konferencja to wierzchołek „góry lodowej”, taki punkt rozpoznawczy, działanie PRowe żebyśmy byli rozpoznawalni, za kurtyną dzieje się więcej rzeczy, natomiast rozciągają się w czasie bo jest nas jeszcze niewiele. Kreujemy świat Think BIG, ale w tym miejscu chciałbym zaprosić do współpracy wszystkich, którzy szukają wspólnych korzyści, którzy wniosą wartość do naszego działania i wezmą dla siebie to, co ich będzie satysfakcjonowało.

Jeśli ktoś teraz zaczął się zastanawiać nad przyłączeniem się do tej wspaniałej społeczności i inicjatywy, to czytając szczegółowy program konferencji może z łatwością odpowiedzieć sobie na pytanie: co mogę wziąć dla siebie. A co jeśli nie będzie miał odpowiedzi na to pierwsze pytanie: jaką wartość dodaną mogę ofiarować?

Bardziej chodzi o to czy chcę coś dawać niż o to co konkretnego dałbym dzisiaj. Jest taka firma, nie będę teraz wspominał nazwy bo nie chodzi o jej nazwę tylko o to jak działa. Przychodząc do firmy nowy pracownik dostaje laptopa i biurko na kółkach i ani słowa o tym co ma robić w ramach firmy. Pomysł jest taki, że dopasuje swoje talenty do działania firmy tak, żeby jak najlepiej je wykorzystać. Dzisiaj pracuje z zespołem A, jutro może pełnić zupełnie inną rolę w zespole B i dlatego ma biurko na kółkach, żeby mógł migrować pomiędzy różnymi zespołami. Tak i my widzimy współdziałanie, każdy ma jakieś talenty i ważne są chęci żeby chciał z nich korzystać, nawet nie wszystkie talenty będą od razu widoczne.

Rozwój osobisty, rozwój biznesowy – łączyć czy dzielić?

Oczywiście, że łączyć. Powiem więcej, nie kończyć na tym bo naturalnym kierunkiem w drodze do spełnienia jest rozwój duchowy. Na etapie rozwoju osobistego i biznesu uczymy się korzystać jak najlepiej z narzędzi, które dostajemy do rąk, a na etapie rozwoju duchowego mając świadomość narzędzi zaczynamy korzystać z serca, z intuicji.

Jak z pasji zrobić interes życia? Masz na to jakiś przepis?

To zależy jak będziemy postrzegali „interes życia”. Jeśli interes życia to zarobienie fortuny to z pasji nie zawsze się udaje tego dokonać, chociaż jest to możliwe. Jeśli jednak „interes życia” to poczucie spełnienia to można je osiągnąć bez zarabiania wielkich ilości pieniędzy. Tutaj przerzucę pytanie do osób czytających ten wywiad: „Jak sądzisz w jakiej sytuacji czujesz, że robisz „interes życia”? Zarabiając mnóstwo pieniędzy czy osiągając satysfakcję z tego co robisz? Oczywiście można połączyć satysfakcję i zarabianie pieniędzy jeśli pieniądze idą za satysfakcją, a nie są celem samym w sobie bo w pewnym momencie przychodzi pytanie co dalej z tymi pieniędzmi zrobić?

No właśnie, słusznie zauważyłeś, że pieniądze nie są celem samym w sobie. To jest chyba ta pułapka, w jaką wpadamy często na poziomie energetycznym. Czy dobrze mi się wydaje, że często zamykamy własny przepływ finansowy ponieważ fokusujemy się na samych pieniądzach, za reguły na ich braku, niż np. na celu, jaki za pomocą też pieniędzy chcemy, możemy osiągnąć?

To jest dokładnie to o czym myślałem. Posiadanie pieniędzy może być ułatwieniem drogi do osiągnięcia celu ale nie celem samym w sobie.

Czym jest dla ciebie przebudzenie?

Dla mnie przebudzenie to dostrzeżenie, że jest coś więcej niż materia dookoła, że jesteśmy istotami duchowymi, które potrafią i mogą porozumiewać się i przemierzać inne wymiary, niż te, do których starają się nas ograniczyć zasady otaczającego nas Matrix’a. Przebudzenie to odrzucenie strachu, doświadczanie wszystkiego co nam świat przynosi i radość z tego doświadczania.

Dobra, wszystko to wygląda super. Dziś jednak zetknęłam się z pewnym problemem, wynikającym z błędnej interpretacji bardzo śmiałego stwierdzenia: „wszechświat mnie wspiera, nic nie musisz robić”. Są to słowa, które można wyczytać w książkach chociażby Osho. Nie musisz robić nic. Co to znaczy?

To ja odniosę się tutaj do mniej znanego Vadima Zelanda, który twierdzi, że wszystko co może się wydarzyć zostało już opisane i wybieramy tylko scenariusze z dostępnej „przestrzeni wariantów” tak jak wybieramy towar z półek w sklepie. I tylko od nas samych zależy, z której półki i jaki towar wybierzemy. Dla mnie „nie musisz robić nic” oznacza dokładnie to, że mój scenariusz się dzieje i niezależnie od tego czy skręcę w prawo czy w lewo to i tak dojdę do mojego celu a nie do np. Twojego.

Czy wierzysz w siłę przyciągania? Jak się to objawia u Ciebie? Podziel się opowieścią.

Wierzę, że kreujemy świat, w którym żyjemy. Nasze myśli to energia, którą budujemy to co nas otacza. To temat rzeka. Każdy zna piosenkę Louisa Armstronga „What a wonderful world” ale może nie każdy zastanawia się nad tym dlaczego w piosence Armstronga ten świat jest taki wspaniały 😀
„Widzę zieleń drzew,
Czerwień róż.
Dla Ciebie i dla mnie.
Rosną tu.
I myślę sobie tak.
Jaki cudny świat!
Widzę błękit nieba
I obłoków biel,
Błogosławiony pogodny dzień,
Nocy świętej cień.
I myślę sobie tak,
Jaki cudny świat!

W tym samym czasie ktoś inny widzi tylko ponure rzeczy i teraz nasuwa się pytanie, czy świat jest wspaniały lub nie dlatego, że taki jest czy dlatego, że my nadajemy znaczenie temu co nas otacza? W moim świecie każdego dnia dostaję wspaniałe doświadczenia bo przyciągam je pozytywnym myśleniem. I tutaj uwaga, nie wszystko co mnie spotyka każdy określiłby jako wspaniałe a dla mnie takie jest.

Czy wierzysz w to, że w życiu możemy osiągnąć wszystko? Wiele osób bardzo by chciało uwierzyć w te słowa, ale ta wiara nie jest łatwa do wskrzeszenia. Ciężko jest przełożyć to na własne życie. Czasami nawet próbujemy, ale nie widzimy efektów. Jak żyć?

Tak, możemy tylko sami sobie ograniczamy możliwości. Ostatnio mój syn powiedział do mojej żony „Mamo czy wyobrażasz sobie, że moi koledzy podczas rozmowy o tym jakie są nasze marzenia mówią, że chcą mieć dobrą pracę? Ty mama rozumiesz? Nie mają ograniczeń w marzeniach a ze wszystkiego co mogą sobie wymarzyć, ograniczają się do marzenia o dobrej pracy! Ja kiedyś miałem duże braki finansowe, później zarabiałem wielkie pieniądze (pięciocyfrowe kwoty dochodzące do sześciu cyfr nie robiły na mnie żadnego wrażenia), później znowu wielkie problemy finansowe, utrata wielu zgromadzonych dóbr. To wszystko to moja droga doświadczeń, droga do spełnienia i uzyskania wolności. Jestem dobrym przykładem, ze możemy osiągać wszystko czego zechcemy. Jestem przekonany, że każda jedna osoba czytająca ten wywiad znajdzie co najmniej dwa, trzy przykłady ze swojego życia, że osiągnęła coś o czym kiedyś marzyła i to dowodzi, że każdy z nas może tylko nie dzieje się to „na pstryknięcie palcami” i czasem kiedy dochodzimy do spełnienia okazuje się, że zapomnieliśmy, że właśnie o tym marzyliśmy. Warto zadać sobie pytanie: co mogę dzisiaj zmienić w moim życiu żeby za jakiś czas osiągnąć to o czym marzę? I co się wydarzy jeśli nie wprowadzę tych zmian w moim życiu.

Historia z twoim synem i pytaniem o marzenia przypomniała mi moment, w którym powiedziałam sobie „stop”. Było to kilka lat temu, właśnie pracowałam nad czymś i zadzwonił mój przyjaciel, który miał zamiar mnie odwiedzić. Zadzwonił i zadał pytanie, którego nie zrozumiałam. To pytanie brzmiało: „Jadę do ciebie, na co masz ochotę?”. Proste, prawda? Dla mnie znalezienie odpowiedzi na pytanie na co mam ochotę było trudniejsze, niż sprawy, którymi wówczas się zajmowałam: zarządzaniem firmą! Z czego wynika nasze „ograniczanie” się do marzeń o dobrą pracę, której nawet nie potrafimy zidentyfikować?

Moje zdanie na ten temat jest dla wielu osób kontrowersyjne. Uważam, ze jesteśmy prowadzeni w transie hipnotycznym żeby dobrze spełniać swoje matrixowe role. Zasady matrixa są jak sugestie hipnotyzera. Większość ludzi żyje według zasad, które im zostały narzucone z góry i przyjęli je jako swoje, dlatego mało kto zastanawia się nad tym jaki jest sens tych zasad. Przebudzenie to też zadawanie pytań jaki jest cel tej czy innej zasady, której mamy się podporządkowywać. Ograniczają się Ci, którzy uwierzyli w to, że pewne rzeczy są niemożliwe.

Wróćmy do konferencji. Zbliża się kolejna jej edycja. Czy pamiętasz coś niezwykłego, co najbardziej utkwiło ci w pamięci: gość, uczestnik, reakcja, zachowanie, wydarzenie? Czy wydarzył się jakiś cud?

Konferencje Think BIG to same cuda, same wspaniałe osoby i nieprzewidywalne sytuacje. Wszystko co się dzieje to jest FLOW które płynie. Konferencja to życie LIVE, nie jestem w stanie powiedzieć co się wydarzy za chwilę, o czym opowie osoba na scenie, jak zareagują na to ludzie, kto dostanie mikrofon i dorzuci swoje zdanie do całości. W tym co robimy nie ma scenariusza, jest jakiś „zgrubny plan” ale działamy na zasadzie, że niczego nie oczekujemy i jednocześnie jesteśmy gotowi na wszystko. Dla mnie to coś niesamowitego, spontanicznego, prawdziwego, ludzkiego.

Chcesz na koferencję? Wejdź TU!

Photo by Ian Stauffer on Unsplash

Comments are closed.